Przejdź do menu głównego | Przejdź do treści | Przejdź do wyboru wielkości czcionki | Przejdź do mapy strony | Przejdź do osób | Przejdź do wiadomości | Przejdź do wydarzeń | Przejdź do instytucji | Przejdź do wyszukiwarki wydarzeń |

WPEK
E-mail Facebook

Rozmowa z Wiesławą Klata oraz Grażyną Karwowską-Winiarek
Rozmowa z Wiesławą Klata oraz Grażyną Karwowską-Winiarek – autorkami i koordynatorkami projektu „Labirynt Teatralny”, który zdobył III Nagrodę Warszawskiej Giełdy Programów Edukacji Kulturalnej.

Jurek Hagmajer: Jakie znaczenie miało dla Pań zdobycie Nagrody przez „Labirynt Teatralny”? Czy miało to wpływ na dalsze działania z nim związane?

Wiesława Klata: Po pierwsze bardzo cieszyłyśmy się, że projekt został doceniony wśród tak dużej liczby zgłoszonych, oraz że taka nieinstytucjonalna forma działalności jak nasza, została wyróżniona wśród instytucji, które mają ogromne zaplecza oraz doświadczenie. Poza licznymi gratulacjami oraz podniesieniem samooceny, spowodowanym przebiciem się wśród projektów instytucjonalnych – nie nastąpiły jeszcze jednak konkretne zmiany wiązane ze zdobyciem Nagrody.

Grażyna Karwowska-Winiarek: Na pewno mamy w tej chwili więcej odwagi, jesteśmy pewne, że przeszłyśmy kwalifikacje w Warszawie, wśród projektów gdzie jest bardzo silna konkurencja. W Giełdzie startowały bowiem projekty, które mają za sobą całe zaplecza, infrastrukturę dużych ośrodków lub organizacji. A my, nie posiadając żadnego wsparcia administracyjnego, musiałyśmy przez te pięć lat od powstania projektu zaprosić do współpracy i utrzymać przy nim w sumie około 50 osób. Biorąc to wszystko pod uwagę – taka nagroda to dla nas są skrzydła. Dzięki niej wiemy, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

Proszę nam zdradzić - czy mają Panie już jakieś konkretne plany na przyszłość związane z „Labiryntem”? Może jakieś inne projekty?

WK: O innych projektach nie chcemy jeszcze mówić, ale mamy takowe w planach. „Labirynt” jest wyjściem do następnych działań, jest taką lokomotywą, która to wszystko ciągnie, tylko fajnie byłoby go „obudować” innymi rzeczami – na które mamy pomysły, ale na razie nie będziemy ich zdradzać.

Czy słuszne jest stwierdzenie, że obecnie najważniejszym życzeniem związanym z „Labiryntem Teatralnym” jest znalezienie dla niego stałej lokalizacji?

WK: Zgadza się. Obecnie charakterystyczne dla naszej działalności jest to, że jesteśmy taką trochę „latającą organizacją”- ponieważ nie mamy siedziby. Wiąże się to z brakiem zaplecza, brakiem etatów dla pracowników, brakiem biura w celu spotkań służbowych… Do tej pory „Labirynt” organizowany był w pomieszczeniach wynajmowanych oraz dzięki współpracy z teatrami. Naszym marzeniem jest zatem miejsce, w którym moglibyśmy działać przez cały rok. W planach miałyśmy doprowadzenie do funkcjonowania w sposób stały, a nie jak dotąd przez jeden tydzień w roku. Jak na razie to nam się niestety nie udało, ale takie wyróżnienia jak nagroda z pewnością przybliżają nas do tego celu.

GK-W: Okres wyborów samorządowych był dla nas, tak jak dla wielu, czasem ciężkim do podejmowania jakichkolwiek rozmów wiążących. Był to taki czas na wyczekanie, ale w tej chwili ruszamy ostro z prezentacjami i będziemy pukać od drzwi do drzwi, żeby znaleźć jakąś dobrą lokalizację . Potrzebujemy 400 metrów kwadratowych, jak nie więcej. Jesteśmy tak zdeterminowane, że jeśli Warszawa nie będzie chciała naszego projektu – pójdziemy w Polskę, ale mamy nadzieję, że nie dojdzie do tego. Jeśli znajdzie się lokal – można będzie wprowadzić szereg udoskonaleń w „Labiryncie”, na przykład wprowadzić oddziaływanie na dzieci poprzez zapachy. Naszym marzeniem jest także profesjonalna strona internetowa.

Jak radziły sobie Panie do tej pory?

GK-W: Mamy dużą życzliwość Pana Andrzeja Mrowca- dyrektora Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego, który zarządza Pałacykiem Szustra, gdzie realizowałyśmy projekt już dwukrotnie. Ta lokalizacja świetnie się sprawdzała, jednak w tym czasie pracownicy Towarzystwa musieli poruszać się z latarkami, ponieważ „Labirynt” obejmował prawie całą ich przestrzeń. Również teatry "Lalka", "Ateneum" i "Teatr Wielki" wspierają nasze działania, udostępniają rekwizyty, stroje, dekoracje teatralne a co najważniejsze mamy pomoc ekipy technicznej z "Lalki", która potrafi po prostu stworzyć coś z niczego. Mamy ogromne szczęście współpracować z pasjonatami teatru, oni wierzą w nasz projekt, oddają swój czas i umiejętności. Doradzają nam także nasze własne dzieci i wnuki. Projekt "Labirynt Teatralny" został zrealizowany ze środków MKiDN i Urzędu Miasta St.Warszawy.

Czy zechciałyby Panie podzielić się swoimi spostrzeżeniami z nauczycielami – na co warto położyć nacisk w edukacji kulturalnej?

WK: Z moich obserwacji wynika, że jeśliby dać takim starszym dzieciom do wyboru kino, telewizję, komputer i teatr to ten ostatni najchętniej skreśliłyby z listy. Przeważnie mają albo brak albo niedobre doświadczenia. Trzeba pomóc im samemu dojść do tego, że teatr jest ciekawy i może się podobać. Do tego jednak jest potrzebne, żeby sami nauczyciele to zrozumieli. Zresztą, wizyta w naszym „Labiryncie” może być tańsza od niejednego kina, a śmiem twierdzić – o wiele atrakcyjniejsza. Poza tym, według nas nie zawsze potrzebne jest stosowanie uproszczeń, poszukiwanie elementu edukacyjnego. Jeśli jednak coś jest wymyślane specjalnie jako „edukacja” to zawsze się pojawia ten wańkowiczowski „smrodek dydaktyczny”. A przecież na przykład teatr antyczny jest bardzo ciekawy, wystarczy tylko uruchomić wyobraźnię. Czy wie Pan, że my nawet robimy teatr antyczny po grecku? I dzieci przyjmują to z ogromną uwagą.


Projekt „Labirynt Teatralny” - zrealizowano ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jest projektem autorskim Wiesławy Klata i Grażyny Karowskiej-Winiarek, realizowanym przez Fundację Alternatywa.

Biuro prasowe: Tel. 0 601 145 133
e-mail: labirynt.teatralny@wp.pl


Jurek Hagmajer

Multimedia